Mama przy łóżku, wydaje się spokojna

Nosimy nylonową torbę na lunch wszędzie, gdzie idziemy, królewski niebieski z fioletowym wykończeniem, zawierającą dwie plastikowe strzykawki, z których każda jest napełniona 5 mg płynnego Valium, a także paczki chirurgicznego środka smarnego i plastikowych rękawiczek. Na pierwszy znak mrugnięcia lub drgania, kładziemy go na lewym boku, szarpiąc elastyczną talię jego spodni, rozchylając jego małe pośladki i wkładając wyszczerbioną końcówkę. Po chwili ruch zatrzymuje się, jak gdyby silnik został wyłączony. Potem zapada w głęboki sen. Kiedy odpoczywa, my też. Ma 5 lat, po raz pierwszy. Nasza opiekunka zabiera go na lunch do pizzerii. Śmieje się ze środka, kilka razy mruga oczami, osuwa się na podłogę i wspina z powrotem na krzesło. Ona się waha – co to było. – a potem dzwoni pod 911. Odwołuje się do mnie. Przechowuję wiadomość zapisaną w moim sygnale, okresowo ośmielając się ponownie przeżyć moje pierwsze czytanie.
Spotykam ich na oddziale ratunkowym w szpitalu środowiskowym niedaleko naszego domu, pokazując mi wyraźnie identyfikator mojego szpitala w śródmieściu. Wkrótce wpada mój mąż, noszący identyfikator ze swojego szpitala w śródmieściu. Wszystkie testy są negatywne, mówią. Przyprowadź go, jeśli wydarzy się coś innego.
Coś jeszcze się dzieje. Następnego dnia pomijam pracę i trzymam go w domu ze szkoły. Siedzi szczęśliwie przed komiksem, a ja chodzę i poleruję, chodzę i składam. Być może opiekunka się przeczuwała, rozumuję. Może to po prostu głupie dziecko. W chwili, gdy przestaję go obserwować, krzyczy: Słuchaj, mamo! Zobacz, co może zrobić moja ręka!
Śródmieście. Nie mylę się tym razem. Grand mal, duży i zły, tuż przy noszach. Nakłucie lędźwiowe. MRI. Wszystkie negatywne. Zanim wrócimy do domu, neurolog pyta, czy mamy dalsze pytania. Tylko jeden , mówię. Co zrobimy, jeśli zrobi to ponownie. Neurolog wydaje się zaskoczony. Jego uniesione brwi cicho pytają: Czy nie jesteście oboje lekarzami. Daje nam broszurę.
Dilantin. Żółte trójkąty żujące trzy razy dziennie. Trójkąty do pierwszej klasy, plaża i obóz dzienny oraz nocleg. Drugi dzieciak ma implanty ślimakowe. Nie martw się, mówi jego matka, przyjmując moją torebkę z tabletkami. Moje dziecko też dostaje instrukcje. Stajemy się członkami ekskluzywnego klubu, do którego nikt nie chce się przyłączyć.
Pewnego dnia, prawie dokładnie rok później, wzywa pielęgniarka szkolna. Minęło 10 minut i to się nie kończy , mówi. Jestem w domu tego dnia i piszczę w ciągu kilku sekund, zostawiając jedną oponę na krawężniku na szkolnym dziedzińcu. Jest w gabinecie pielęgniarki, leży na plastikowej tapczanie przeznaczonej dla dzieci z bólem gardła i brzuszkami. Fakers. Wiem, jak to się nazywa, to trzęsienie, które się nie zatrzyma. Wiem, jak leczyć to, u dorosłych. Ale teraz wiem tylko, jak go trzymać, szarpać, pienić się, przesiąknąć moczem.
W karetce piana staje się krwawa. Pytam ponytailego EMT, czy umrze. Udaje, że nie słyszy, odwraca się, żeby dostosować swój tlen. W miejscowym oddziale ER szczerzę instrukcje. On ma neurologa w centrum , mówię. Musi zostać przeniesiony. Uczestniczka ER, która pochyla się nad nim ze swoimi światłami i kijami, prostuje się. Myślę, mówi, nie nieuprzejmie, mama musi czekać na zewnątrz.
Rurka, klejona, podszyta. Gotowy do przeniesienia. Jest jeszcze jedna rzecz. Ogłuszone EMT podaje mi kubek z próbkami, w którym otwiera się źródło krwi, które pękło mi w sercu
[hasła pokrewne: tribusteron, wzorcowanie przyrządów pomiarowych, lewomepromazyna ]

Tags: , ,

Comments are closed.

Powiązane tematy z artykułem: lewomepromazyna tribusteron wzorcowanie przyrządów pomiarowych